W sobotę odwiedziłam Wulkana. Ktoś zabrał go do domu jako słodkiego, milutkiego szczeniaka i nie ucząc niczego, doprowadził do tego, że Wulkan stał się rozbrykanym ponad trzydziestokilogramowym psem pełnym energii, która w tygodniu kumuluje się w boksie, żeby w trakcie spaceru z wolontariuszem wybuchnąć z pełną mocą

silny, wszędobylski, ale piękny, dostojny, bardzo pojętny i sprytny!!

Uwielbia wodę. Po spacerze, poszliśmy na wybieg. Trudno skupić uwagę Wulkana na człowieku, ale jest to możliwe, potrafi wtedy zrobić siad i waruj

biega za piłką, ale nie za każdym razem aportuje. Nie wykazuje agresji w stosunku do człowieka, natomiast lubi podszczypywać i podgryzać, co jest dla niego formą zabawy, a dla człowieka bolesną niedogodnością

Czasami skoczy na człowieka i wtedy można zajrzeć mu w oczy na wysokości 170 cm

Przez płot intensywnie obszczekuje psy po drugiej stronie, na wspólnym wybiegu bywa różnie. Pies wymaga codziennej aktywności i pracy fizycznej, i intelektualnej. Potrzebuje opiekuna cierpliwego, doświadczonego, który znajdzie czas na prace z Wulkanem, pokaże co wolno, a czego nie.
