Niestety, chciałybyśmy przychodzić tylko z dobrymi wiadomościami, ale życie pisze inne scenariusze
Lenka się poddała...
Jej rozwijający się Cushing przysadkowy, rozgległe stany zapalne i powiększające się z tygodnia na tydzień zaniki mięśniowe, nie dały jej szans nawet przy pomocy najlepszych
specjalistów i wszelakich leków. Kiedy pojawiła się w ciepłym domu, dostała odpowiednią karmę, kroplówki, leki, suplementy przez chwilę była nadzieja. Ona na prawdę cieszyła się tym co dostała od losu, mimo, że wszystko dobre przyszło dużo za późno Od kilku dni Lenka miała się dużo gorzej, już tylko leżała, była karmiona, miała dołożone leki, ale... organizm nie chciał podjąć walki.
Odeszła zaopiekowana, bezpieczna, przy człowieku, który był przy niej 24h. Czy jest to jakimś pocieszeniem? Powinno... w
rzeczywistości człowiek ma zawsze nadzieję na więcej i nigdy nie będzie w pełni gotowy, nawet jeśli ten psi anioł zdarzy się nam tylko na chwilę, to zawsze jest niedosyt i żal, że nie mogło zrobić się więcej i lepiej.
Chciałybyśmy też, aby Lenka była przykładem tego, że w takich przypadkach, kiedy jej opiekun, bo przecież miała jakiegoś przez te wszystkie lata, był zwykłym tchórzem i porzucił ją w najbardziej trudnym okresie jej życia przez co trafiła do schroniska, WSPÓŁPRACA jest najważniejsza. Bo dzięki niej są większe szansę na pomoc i reakcję, kiedy jeszcze jest nadzieja.
Tu nie ma czasu na ludzkie bitewki, tu jest pies senior, w ciężkim stanie, który potrzebuje dobra, a nie kłótni.
I tu podziękujemy Pani Dyrektor schroniska, Pani Weterynarz schroniska, dziewczynom w Biurze Adoocyjnym

Kobiety... dałyście jej ostatni czas w cieple, opiece, bezpieczeństwie

Reszcie nie poświęcimy ani słowa więcej, bo nie zasługujecie na żadne.
Dziękujemy też bardzo Asi, która bez zastanowienia, kiedy zobaczyła zdjęcie Lenki podjęła się opieki

Jej cała rodzina była bardzo zaangażowana w organizację życia pod Lenkę
I Wam wszystkim za wiarę i nadzieję

ale przegraliśmy
