Do Marzeny przyjechała dokładnie 5 miesięcy temu, że schroniska w Obornikach, gdzie trafiła po interwencji.
Była wiele lat głodzona, jadła to co dali sąsiedzi lub to co znalazła w mieszkaniu.
Ostatnie dwa lata życia nie wychodziła na spacery, tak żyła w okropnym świecie, który odbił się na niej fizycznie i psychicznie.
Sabcia miała 14 lat i 9 miesięcy, ledwo chodziła, na wątrobie były zmiany, na śledzionie były zmiany, na płucach były zmiany.
Idealnie potrafiła szukać jedzenia i za wszelką cenę musiała się do tego dostać… to pozostałości po życiu w głodzie
I taki był jej ostatni czas… ukradła świąteczne jedzenie, kiedy nikt nie widział… jakby wiedziała, że będzie to jej ostatnie jedzenie w tym życiu
Jej opiekunka pojechała z nią do weterynarza, aby zobaczyć czy jej nic nie zaszkodziło, ale niestety to nie miało już większego znaczenia
Wątroba jak plaster miodu, poszatkowana, śledziona w guzach, więcej zmian w płucach.
A w drogach rodnych też niestety zaczęło robić się nieciekawie
Tu nie było jak ratować, jak dać jeszcze chwilę, jak walczyć o kolejne momenty w lepszym świecie
W środku wszystko było już na wykończeniu, a ona sama wchodziła w stan wegetacji a nie życia
I ten jej ostatni poczęstunek dał nam szansę na to, abyśmy nie przekroczyli granicy i dali jej odejść godnie… tak sobie to właśnie wymyśliła nasza żarłoczna Sabcia
Sabciu, twoja sprawa sądowa jeszcze się nie odbyła, ale mamy nadzieję, że sprawiedliwość dosięgnie tego, kto doprowadził do zaniedbań.
Bo twoja tragedia trwała latami

Teraz biegasz bez bólu i już nigdy nie będziesz głodna
Marzenie i Maxowi bardzo dziękujemy za tymczas dla seniorki - to
sa najtrudniejsze decyzje, chwile i pożegnania, kiedy masz psa na chwile i wiesz, że w każdym momencie może przyjść „ten dzień”
Sabcia, 22.04.2025 [*]

