Trochę wyjaśnień na dzień dobry.
Kilka osób zwróciło nam uwagę na szelki Gai.
Tak, są to szelki, których same nie polecamy, ale... używane z rozwagą przy psach, którym za dużo krzywdy nie zrobią, gdyż one poruszają się bardzo powoli. Pisząc, że jak „strzała” mamy na myśli, że jest poprawa w tym, ze pies w ogóle zaczął się poruszać. To raz!
Dwa! Nasi podopieczni - nie wiem czy wszyscy zauważyli, to psy, które mają poważne problemy zdrowotne i zanim zaczną normalnie funkcjonować potrzebują wsparcia. To trwa... w zależności od psa i jego problemów.
Są wzloty i upadki, ale w końcu wychodzą na prostą, na tyle na ile można naprawić błędy innego człowieka.
Ale wracając do szelek...
To szelki, które dostałyśmy w prezencie lata temu, które poznały kilkunastu naszych podopiecznych. I jesteśmy za to wdzięczne, że wtedy, kiedy nas nie stać na kupno całego wyposażenia dla potrzebującego psa, są ludzie, którzy bezinteresownie się dzielą, nie z nami, a z psami, które nie miały niczego. Jasne, że chciałybyśmy mieć profesjonalny sprzęt, taki wiecie, co dobrze wyglada, służy lata i przede wszystkim jest bezpieczny oraz zdrowy - ale czasami musimy wybierać między lekami, specjalistyczną karmą, suplementami a na przykład mega dobrymi szelkami jak w tym przypadku.
Nas przy tylu seniorach zwyczajnie nie stać na hulanie na zakupach i kupowanie czego dusza zapragnie. Musimy mieć jakieś zaplecze, które w razie „upadku” któregoś z seniorów, możemy ze spokojem wydać na leczenie.
Z chęcią przyjmujemy każdą pomoc, wiec wszelkie propozycje miłe widziane.
Za dobre szelki trzeba zapłacić ponad 100 zł na pewno, a za to mamy prawie worek karmy.
A takiej karmy w miesiącu potrzebujemy około 200 kilo (w tym sporo weterynaryjnych)
Koszt? Chyba każdy może sobie to wyobrazić, a to dopiero początek drogi do nowego życia każdego z tych biedaków.
Taki mamy klimat...