Początki jak zawsze są trudne... dla psa, dla nowych opiekunów. Ale to nie znaczy, że się nie da

da się, tylko wszystko wymaga czasu, cierpliwości i odrobinę pomocy od specjalistów
Z profilu Gordon i My
https://facebook.com/gordonimy/
Witajcie załogo nasza. Dziś pora na kolejne wieści z naszego domu.
Łatwo nadal nie jest. Powiem inaczej, rano byłam jeszcze mega sfrustrowana całą sytuacją i czułam się bezsilna.
Konsultację behawioralną mamy w następnym tygodniu, więc czeka nas jeszcze parę ciężkich dni. Ale jest poprawa. Od ostatniego wpisu okazało się, że jak mnie nie ma, a jest moja mama i mąż ( w sobotę byłam w pracy i taka okazja się przytrafiła), to jest względny spokój. Psy się dogadują i nie trzeba ich izolować... Rozmawiałam na razie telefonicznie z behawiorystką by znaleźć przyczynę dlaczego ja tak działam na nasze psy i czy muszę opuścić sforę

Bo jak jestem ja i tylko ja bez mamy, to do dziś było istne piekło. Fado dosiadał
Williama, a jak ten się odgryzł potrafił szczekać bez opamiętania bez końca. Na smaczki nie reaguje, a William jest wtedy głównym powodem szczekania, które jest głośniejsze niż decybele na koncercie i mega dobijające jak się tego słucha przez 7 godzin. Ja wiem, to nie wina Fado, on tęskni, on próbuje się przyzwyczaić i jakoś musi ten stres rozładować, nie jestem na niego zła, a na siebie... Bo mi nie wychodzi i nie wiem czy podołam

Kastrację będziemy ogarniać w następnym tygodniu, bo Fado ma anemię i najpierw z tym walczymy. Ale jest ona nieznaczna, więc jestem dobrej myśli.
Problem wydaje się dość prosty, ale walka z nim niekoniecznie. Z wstępnej oceny osoby, która się na tym zna, ale nie widziała na żywo jeszcze jak to wygląda ( w następnym tygodniu to nastąpi), William i Fado o mnie walczą. Bo ich karmię i w ogóle. Problem jest też w Williamie, który boi się mnie stracić i za wszelką cenę chce walczyć o moją uwagę. Jak jestem on ma w sobie tyle emocji, że może nakręcać Fado. To się zgadza, bo jak nie ma Fada w pobliżu, to mogę iść do ubikacji, gdziekolwiek ( poza kuchnią, a on spokojnie śpi u siebie w legowisku). Jak Fado jest z nami bez mamy, to każdy mój gest sprawia, że Willy jest gotowy iść z mną i mnie śledzić

Nie mogę nawet zmienić pozycji, albo sięgnąć po cokolwiek

Wczoraj odizolowałam psy sobą i siedziałam bez ruchu 2 godziny, by wypoczęły ... Jeden mój gest i Willy zaraz jest gotowy i jego emocje spływają na Fado, który nie rozumie dlaczego... Tutaj cała praca z Willym się cofnęła

Izolacja Fada aby się wyciszył w postaci samotnego zamknięcia go za drzwiami u mamy w pokoju tylko nasilała problem, więc mąż wczoraj zbudował bramkę ( mój bohater



). I dziś mięliśmy sukces. Fado był za bramką, ale tam się położył i odpoczął prawie 2 godziny. I częściowo byłam z nim, częściowo z Willym. Więcej z Willym, ale nad tym pracujemy, by obydwoje zrozumieli, że ja ich kocham tak samo i nikt z nich nie będzie stratny mojej uwagi

Jak byłam z Fado, to się uspokoił na tyle, że usnął na moich nogach i nawet mu się chrapnęło

Wybaczcie monolog, ale chciałam Wam wszystko opisać jak wygląda, bo nie mięliśmy do czynienia z psem, który tak był związany z Panem, że cierpi każdego dnia, a my nie wiemy, czy jest mu chociaż trochę lepiej... Czy serce mu nie krwawi tak bardzo

Ja wiem, że oddałby wszystko by być ze swoim Panem, Pan pewnie też

To jest najtrudniejsze
Echhh.... Miłego wieczoru załogo nasza, życzymy Wam my :*
Ps. Fado chodzi w obroży w domu, tylko dlatego, że jest mi łatwiej nad nim zapanować jak się nakręci. Na noc ma ściąganą całkowicie jakby ktoś pytał. W ciągu dnia, też powoli ściągam na parę godzin, jak nie ćwiczymy

Jestem wtedy w stanie szybciej zareagować, a on wie, że jak trzymam obrożę lekko, to musi odpuścić i jakoś się uspokaja. Ta sprawdza się najlepiej póki co
