Dzisiaj postanowiłem napisać trochę o moim życiu
Zaczęło się jak wiecie niezbyt dobrze... znaleziony, niechciany, czekający najprawdopodobniej na wywóz do schroniska, nie rzadko słyszałem, że okrzykniętego złą sławą.
Niby słodziak ze mnie, więc było kilka propozycji adopcji, ale nic nie poszło tak jak trzeba i zadzwoniły z pytaniem o mnie "one"
One jak to one, wypytały, ustaliły, załatwiły i zaraz taksówka stała, by zabrać mnie w lepsze miejsce
Michał wiózł mnie na przednim siedzeniu swojej wyczesanej bryki, a ja? ja zastanawiałem się gdzie jadę, jak to będzie, czy w końcu będę szczęśliwy?
Dojechałem na miejsce, a tam dwie czarne dziewczyny powitały mnie radośnie
Dzisiaj jest ten dzień w którym mogę się pochwalić, że znaleźli mnie moi ludzie i pojechałem do swojego domu stałego
Zupełnie się tego nie spodziewałem, że tak szybko ktoś mnie znajdzie, pokocha i weźmie do swojego domu, ale udało się i to dzięki wszystkim, którzy mi kibicowali <3
Dziękuję z całego serca w swoim imieniu, no i "one" też dziękują serdecznie wszystkim za pomoc i wsparcie <3
No a ja życzę sobie, by działo się najlepsze i żebym nie chorował, by w szczęściu i zdrowiu żył z moimi opiekunami w domku stałym.
Z mokrymi całusami, pozdrawiam
Dyzio
Ps. moje pierwsze zdjęcie z internetów (swoją drogą jak ja wyglądałem!!), no i drugie już w drodze do domu
