2018-10-11, 17:20
Witam wszystkich, to ja Ryś.
Jak wiecie zostałem znaleziony gdzieś w lubelskim i jakoś nikt za mną nie tęsknił...
Cóż, miłe to nie jest, ale trudno! Kij tam w oko temu co mnie tak potraktował, bo ja przejechałem pół Polski, by w końcu móc zaznać prawdziwego domu! Tymczasowego, ale prawdziwego!
Jestem u cioci Izy. Wiecie, że ona przede mną miała już sporo Labków na tymczasie? Ale, ale, ale! Takiego agenta to ona jeszcze nie miała!
Ostatnio nawet ją przewróciłem, kolano biedna rozwaliła i to dość poważnie, że musiała pójść na chorobowe

A jak chorobowe, to wiecie... więcej czasu z nami psami! CU-DO-WNIE!
No ale do rzeczy... była u nas znajoma cioci, która jest szkoleniowcem i pokazała co i jak ze mną, z nią i w ogóle z nami.
I teraz prośba!
Jakby ktoś miał szelki easy walk na takiego psiego mężczyznę jak ja, to ja bym się nie obraził i bym je przyjął z wielką chęcią.
Muszę też pracować nosem, bo nie umiem się za nic w świecie skupić na człowieku i potrzebuję najpierw ćwiczeń, wsparcia i takie tam.
Mata węchowa, cokolwiek podobnego, zabawka i inne cuda niewidy chętnie także przyjmę.
No co mam Wam powiedzieć, ja na wiosce tego nie miałem, a i łazęgowałem też jakiś czas, to pies zwyczajnie w świecie nie widział takich dziwactw.
Teraz przyszło mi uczyć się pozytywnych zachowań, więc postanowiłem się uzewnętrznić i poprosić, abyście w czeluściach swoich szaf poszukali i może coś dla łobuza Rysia przesłali

Z pozdrowieniami i obietnicami poprawy.
Ryszard
